Werona to niewielkie włoskie miasto położone w północno-wschodniej części kraju. I choć można o tym miejscu napisać wiele (jak choćby to, że to jedno z bogatszych miast północnych Włoch), to i tak każdy z nas kojarzy Weronę ze względu na Szekspira.

 

Zapraszam Cię teraz na spacer po Weronie – zobacz 5 miejsc, które moim zdaniem warto zobaczyć odwiedzając to miasto!

Nr 1 – Arena

Rzymskie Koloseum to jeden z najbardziej kojarzonych amfiteatrów. Ale to Werona może pochwalić się naprawdę świetnie zachowanym, najstarszym i jednym z największych amfiteatrów Imperium Rzymskiego.

 

Arenę wybudowano w I wieku naszej ery, tuż przy dawnym krańcu miasta. Świadczą o tym dawne mury miejskie okalające okolicę. Obecnie, zachowane fragmenty murów stanowią nieodzowną część miejskiego krajobrazu. W niektórych fragmentach wydrążono specjalne tunele, aby przeprowadzić tamtędy drogę.

Arena w Weronie – to zapewne widzieli aktorzy tuż przed wejściem na scenę!

Arena w 1117 roku porządnie ucierpiała z powodu trzęsienia ziemi. Głównie uszkodzona została zewnętrzna część budowli. Mimo upływu lat jest to wciąż żywy obiekt – a z powodu fenomenalnych warunków akustycznych świetnie nadaje się na scenę operową. To tutaj od 100 lat odbywa się festiwal operowy.

Efekt skali. Mała Agata (która wcale nie jest taka mała!) i ogrom trybun

Efekt skali. Mała Agata (która wcale nie jest taka mała!) i ogrom trybun

Nr 2 – Julia i jej balkon

Pisząc historię Romea i Julii Szekspir trochę nazmyślał. Sam nigdy nie był w Weronie, a jego opisy miasta oparte są na zasłyszanych historiach i wyobrażeniach. Ten fakt jednak nie przeszkadza turystom w odszukiwaniu pomnika prawdziwej miłości! W Weronie znajduje się skwer, gdzie piękna Julia z brązu wita gości. Można wejść do domu i pomachać swojemu kochankowi z balkonu. Udającego ten balkon.

Balkon Julii. Jeżeli Wasze kieszenie są odpowiednio głębokie - możecie na nim nawet stanąć!

Balkon Julii. Jeżeli Wasze kieszenie są odpowiednio głębokie – możecie na nim nawet stanąć!

Na skwerze znajdziemy setki listów miłosnych i kłódek, a wokół kilka sklepów oferujących przeróżne akcesoria dla zakochanych… Odkrywanie historii Romea i Julii w Weronie idzie jeszcze dalej… W mieście znajduje się również grób bohaterki romansu.

Julia z brązu. Nawet nie uwierzycie, ile trzeba się naczekać, żeby zrobić takie zdjęcie, bez statystów w tle...

Julia z brązu. Nawet nie uwierzycie, ile trzeba się naczekać, żeby zrobić takie zdjęcie, bez statystów w tle…

Nr 3 – Zamek Castelvecchio

Mostów w Weronie znajduje się wiele, ale ten na pewno można wyróżnić i to z co najmniej dwóch powodów. Pierwszy – Ponte Scaligero wybudowano w 1356 roku i jak na tamte czasy był on niesamowitym osiągnięciem technicznym. Liczy prawie 50 metrów długości i prowadzi do Starego Zamku.

Most Ponte Scaligero prowadzący do zamku Castelvecchio

Most Ponte Scaligero prowadzący do zamku Castelvecchio

Zamek – Castelvecchio – wybudowano w latach 1354-1376. Interesujący jest nie tylko ze względu na średniowieczną architekturę, czy piękny widok na miasto. Wewnątrz zamku znajduje się fantastyczne muzeum prezentujące przeróżne dzieła sztuki średniowiecznej. Znajdują się tam zarówno obrazy związane z tematyką sakralną, jak i liczne rzeźby, czy też elementy sztuki użytkowej.

No sami powiedzcie…. Nie sposób nie ulec urokowi Werony, prawda?

Piękne, czerwone mury zachęcają do spędzania czasu na terenie zamku. Wejść można w niemalże wszystkie zakamarki tej średniowiecznej budowli.

Nr 4 – Piazza delle Erbe

Jest to jedno z najbardziej malowniczych miejsc w Weronie. Graniczy bezpośrednio z Piazza dei Signori. Dookoła placu usytuowane są średniowieczne budynki. Najstarszy z nich to powstały w 1301 roku Domus Mercatorum. Stanowił giełdę kupiecką i magazyn. Będąc tam powinniśmy zwrócić również uwagę na wieżę Torre del Gardello a także Casa Mazzanti z niezwykłymi malowidłami ściennymi.

 

Podczas naszej wizyty Piazza delle Erbe widzieliśmy niestety przez pryzmat okalających plac rusztowań. Jest to jednak dobra informacja dla Was! Jeżeli wybierzecie się tam w najbliższe wakacje zastaniecie piękne wyglądające, odnowione budynki!

Nr 5 – Piazza dei Signori

Plac ten nosi nazwę serca Werony. Otaczają go wiele zabytkowych budynków z charakterystycznymi wewnętrznymi dziedzińcami oraz przepięknymi balkonami skierowanymi do środka placu. Przyozdobione są one licznymi kwiatami, które robią niesamowite wręcz wrażenie.

Nie wiem i nie chcę wiedzieć, ile kosztuje mieszkanie przy Piazza delle Erbe, ale jestem przekonany, że jest warte każdego centa

Nie wiem i nie chcę wiedzieć, ile kosztuje mieszkanie przy Piazza delle Erbe, ale jestem przekonany, że jest warte każdego centa

Na Piazza dei Signori udało się nam przybyć w momencie, kiedy organizowany był tam targ. Ustawione na bruku placu stragany oferowały niezliczone towary, pamiątki z Werony a także… przepyszną uliczną żywność! Skusiły nas przede wszystkim świeże, soczyste owoce, ale chętni mogą spróbować również owocowych deserów, naleśników, frytek, czy nawet burgerów!

Omniom niom - czyli włoski street food!

Omniom niom – czyli włoski street food!

Podsumowanie

To, co nam najbardziej przypadło do Gustu w Weronie to przede wszystkim prawdziwy włoski klimat znany z filmów. Na każdym kroku doświadczymy tu labiryntów wąskich uliczek przy których stoją zabytkowe, kolorowe domy. Uliczki prowadzić będą nas do ukrytych między budynkami uroczymi placami, a place połączone będą zdobionymi bramami. Esencja Włoch!

Aparaty w dłoń i robimy zdjęcia. W Weronie jest ślicznie i kolorowo

Aparaty w dłoń i robimy zdjęcia. W Weronie jest ślicznie i kolorowo

Tak więc jeżeli takie klimaty Wam odpowiadają wpadajcie tutaj z aparatami. Bo zdecydowanie jest to miejsce, w którym można zrobić to jedno, niepowtarzalne zdjęcie…

I ostatnie, urokliwe na zachętę. No już, kupować bilety! :)

I ostatnie, urokliwe zdjęcie na zachętę. No już, kupować bilety! 🙂

Opublikowane przez Krzysiek

Teraz już inżynier, więc trzeba mu ufać. Na co dzień zajmuje się życiem i zarabianiem pieniędzy, by Agata mogła potem za nie radośnie zaplanować kolejną wyprawę ;) Na pewno chciałby zobaczyć Taj Mahal. A co potem? Wciąż nie wiadomo...