Chyba nie ma Polaka, który nie słyszałby o tym nazwisku – Martyna Wojciechowska zawojowała światem na długo przed tym jak blogi podróżnicze były modne.

Autorka książki Przesunąć horyzont znana jest m.in. z programu Kobieta na krańcu świata oraz wspieraniem Przylądka Nadziei. Przesunąć Horyzont jest już kolejną książką tej autorki, po którą sięgam – w swoich tekstach Martyna nie tylko przedstawia nam fantastyczne historie, ale również inspiruje. A czego dowiadujemy się z tej książki?

 

Po pierwsze – miała kupę szczęścia. Przeżyła wypadek samochodowy na Islandii, kiedy to kręciła kolejne odcinki do nieemitowanego już programu Misja: Martyna. I to ten wypadek trochę wywrócił jej świat do góry nogami. Złamany kręgosłup, śmierć przyjaciela, wyrzuty sumienia, że to nie ona prowadziła samochód… To wtedy właśnie zebrała w sobie siłę, by żyć dalej, by ćwiczyć i odzyskać sprawność – po to, żeby potem móc przeżyć życie za dwójkę i tym samym oddać hołd zmarłemu przyjacielowi.

 

Łatwo przychodzi mi znalezienie analogii pomiędzy tą historią, a moją własną. Od najmłodszych lat czułam, że muszę się uczyć za dwoje, realizować marzenia, a teraz poznawać świat i chwytać go garściami – tak jakby na zapas, dla mnie i dla mojej niepełnosprawnej siostry, która nigdy nie będzie mogła ujrzeć świata takiego, jakim ja go widzę.

 

W książce Martyna szczerze opisuje swoje uczucia i emocje towarzyszące jej po wypadku oraz ogromne pragnienie powrotu do zdrowia. Za cel obrała sobie górę gór – Mount Everest. Nie jest łatwo wspinać się po złamaniu kręgosłupa, a już na pewno nie łatwo jest dźwigać na plecach ciężki plecak z niezbędnym wyposażeniem. Jak wiemy, udało jej się wejść na szczyt, choć domyślam się, że nie było to łatwe zadanie!

 

Przesuwając horyzont Wojciechowska pokazuje nam, że chcieć to móc i każdy z nas może podjąć wyzwanie i przekraczać swoje granice. Dla jednych będzie to zdobycie korony ziemi, dla innych skok ze spadochronem, a jeszcze inni odnajdą się w samotnej podróży dookoła świata, bądź wychowując młode pokolenie (harcerzy). Ważne, żeby bardzo tego pragnąć i mieć motywację, a każdy, nawet najbardziej wygórowany cel uda nam się osiągnąć. Radość i satysfakcja towarzyszące nam na koniec będą nie do opisania!

 

Z zapartym tchem przeczytałam cały tom, wszystko w czasie lotu, tuż przed kolejną moją wyprawą, kiedy to przekraczałam nowe granice – i te kontynentalne i te w mojej głowie. Książka inspiruje i motywuje, a dzięki temu, że napisana jest naprawdę lekkim językiem, czytamy ją bardzo szybko czując ogromny niedosyt na końcu. To jak daleko Wy jesteście w stanie przesunąć własny horyzont?


Książka w twardej oprawie do kupienia tutaj.


Cieplik

Cieplik

Kiedy może – wyjeżdża i zwiedza, ale to nie jest jej jedyna pasja. Od kilku lat jeździ motocyklem o imieniu Henryk. Najczęściej podróżuje sama lub z misiem Hektorem. Swego czasu grała też na gitarze Helenie, by w Hameryce przerzucić się na ukulele nazwanym Horacy.