Jedną z bardziej szalonych rzeczy, które zrobiłam w swoim życiu było stwierdzenie “okej, pojadę z zupełnie obcymi mi ludźmi, z plecakiem na plecach i spędzę tak z nimi tydzień pod namiotem w szczerym polu”. I tak właśnie zostałam harcerką 😉 Mając ledwie 11 lat na karku, podjęłam bardzo odważną decyzję o wyjeździe. Decyzję, która w późniejszym czasie miała ogromny wpływ na moje życie i mój charakter. Ale 11 lat miałam dawno temu (niestety) – jaką więc “szaloną” decyzję podjęłam ostatnim razem? Zgodziłam się pojechać zupełnie sama do Hamburga na trzy tygodnie. I choć wiem, że tym stwierdzeniem nie odkryję Ameryki, a dla wielu wyjazd do Hamburga – nawet samotny – to nic w porównaniu z górskim trekkingiem, czy zwiedzaniem Afryki autostopem. Ale jednak – podróżowanie solo jest naprawdę fajne! 🙂

Największe obawy przed samotnym wyjazdem

Samej będzie mi po prostu nudno

Od kilku lat niewiele rzeczy robię w samotności – na studiach grupowo przygotowujemy się do egzaminów, w pracy kanciapa programistów pęka w szwach, a harcerskie projekty wręcz wymuszają pracę z ludźmi. Nawet na kilka miesięcy do Londynu nie pojechałam sama i sama też tam nie mieszkałam! Przywykłam zatem do spędzania czasu z ludźmi i zwyczajnie bałam się, że sama dla siebie nie będę miała dość motywacji, żeby fajnie zagospodarować swoj czas.

Samotna kobieta jest bardziej narażona na niebezpieczeństwo

Nie można się z tym niezgodzić – przebywanie w nieznanym miejscu, wśród nieznanych ludzi i niekiedy również innej kulturze ma prawo wydawać się niebezpieczne. Szczególnie kobiety mogą czuć się niekomfortowo. Ja przed wyjazdem do Hamburga nasłuchałam się o ostatnich atakach na kobiety na terenie Niemiec. Niektóre miały miejsce również w Hamburgu. Początkowo nie nastrajało mnie to pozytywnie do wyjazdu…

Trzeba będzie rozmawiać z obcymi…

…to niby naturalna sprawa, jeśli myśli się o podróżowaniu. Zawsze jest potrzeba zapytania kogoś o drogę, czy poproszenie o pomoc. Ja jednak czułam się zawsze bezpieczniej i pewniej, jeśli tylko towarzyszył mi ktoś jeszcze. Ktoś, kto w razie czego będzie mógł coś dopowiedzieć, jeśli ja nie podołam i tak dalej.

Kompletnie nie wierzę, że sobie poradzę

To chyba była najgorsza obawa. Do tej pory wyjeżdżałam już w różne miejsca, w różnych konfiguracjach – z Krzyśkiem, z rodzicami, z grupą znajomych, czy nawet z kompletnie obcymi mi ludźmi. W każdym z tych wypadków, jednak, tworzyliśmy grupę. Grupę, która chcąc nie chcąc trzymała się razem przez cały wyjazd i wszyscy wspierali się nawzajem. Tym razem mogłam polegać tylko na sobie samej, swoich umiejętnościach i resztce wiary w siebie…

Jak faktycznie wygląda podróżowanie solo?

Planujesz czas w zgodzie z własnymi upodobaniami

A w zasadzie nawet nie musisz nic planować! Zechcesz spędzić dwie godziny w muzeum, które innym może okazać się nieciekawe? Idziesz i spędzasz tam fajnie czas – dokładnie w taki sposób, na jaki masz akurat ochotę! Coś nie wyjdzie, okaże się, że czegoś nie dopilnowałeś i akurat dzisiaj dane miejsce jest zamknięte? Spróbujesz następnym razem, a teraz można iść na fajny spacer! I nikt nie będzie Ci tego potem wypominał…

Masz szansę podszkolić się z języka

Zwłaszcza jeśli jedziesz do kraju, którego język trochę znasz. Nie unikniesz rozmowy z miejscowymi – wszak jak inaczej dowiesz się, gdzie podają najlepsze jedzenie, a gdzie najlepiej spędzić czas w łykend? Nikt nie zrobi tego za Ciebie, ale jednocześnie nikt nie skrytykuje Cię, jeśli popełnisz błąd – więc czemu nie spróbować rozmawiać z Niemcami po niemiecku, a z Hiszpanami po hiszpańsku?

Masz czas dla siebie

A to jest bardzo cenne. Masz czas zmierzyć się z dręczącymi Cię myślami, na spokojnie i w samotności. Albo własnie odwrotnie! Masz szansę odciąć się od problemów, które zostały w domu i skupić się na sobie. Może przeczytasz ciekawą książkę w samolocie czy wieczorami w hostelu, a może wyjdziesz w świat i poznasz nowych ludzi – takich jak Ty, samotnych w podróży?

W gruncie rzeczy jest bezpiecznie

Niemcy okazali się być bardzo uprzejmi i gadatliwi, chętni do pomocy. Sami doradzają dokąd pójść, żeby spędzić dobrze czas czy gdzie można zobaczyć najlepsze widoki. Ale jednocześnie mówią, gdzie lepiej nie zapuszczać się samej po nocy… Dlatego zachowując pewną ostrożność nie szwędam się sama tam, gdzie być może mnie nie chcą. Mam jednak na uwadze, że w Warszawie też bywa niebezpiecznie, a ja wciąż tam mieszkam! A jeśli nadal nie czujesz się komfortowo – kup sobie gaz pieprzowy 😉

Słowo na koniec

Wielu moich znajomych powyjeżdżało w ramach programu Erasmus, wielu też udało się w świat w ramach praktyk i w przeciwieństwie do mnie – pojechali samotnie. Do tej pory nie rozumiałam jak można czerpać z tego radość, na samą myśl samotnego wyjazdu ogarniał mnie strach. Dzisiaj mogę powiedzieć, że podróżowanie solo ma swoje plusy. Czasem może przynieść nawet więcej korzyści niż ciągnięcie kogoś ze sobą na siłę lub dostosowywanie się do innych wbrew sobie (np. jeśli chodzi o dobór noclegu – czas dziwnie jest komuś powiedzieć, że chce zarezerować za drogi hotel).

Dlatego też od teraz nie będę się bać samotnych wyjazdów, a w głowie już teraz klaruje mi się pomysł na samotne motocyklowe wypady, gdy tylko zrobi się cieplej. Do tej pory (przez 3 sezony!) czekałam, aż ktoś z moich znajomych ogarnie się motocyklowo i będzie mógł jeździć ze mną. Ale czekałam już zbyt długo i nie widzę powodu, żeby czekać jeszcze dłużej… Możecie więc szykować się na serię wpisów o moich samotnych motocyklowych wyprawach w nadchodzącym sezonie! 😉


I na koniec: Nie popełniaj mojego błędu i nie bój się wyjeżdżać samotnie – podróżowanie solo jest naprawdę fajne!

 

Cieplik

Opublikowane przez Cieplik

Kiedy może – wyjeżdża i zwiedza, ale to nie jest jej jedyna pasja. Od kilku lat jeździ motocyklem o imieniu Henryk. Najczęściej podróżuje sama lub z misiem Hektorem. Swego czasu grała też na gitarze Helenie, by w Hameryce przerzucić się na ukulele nazwanym Horacy.