Każdy Polak z miejsca stara się porównać to miejsce do Centrum Nauki Kopernik w Warszawie.
Moim zdaniem – nic bardziej mylnego! Universum, mieszczące się niedaleko parku rozrywki Liseberg, oferuje coś zupełnie innego.

Czeeeść!

Czeeeść!

Przed wejściem do budynku wtopionego w skały wita nas dinozaur. Nie uśmiecha się zbytnio (pewnie dlatego, że właśnie zostawił kupę pieniędzy na bilet w kasie), ale nic nie szkodzi.
Po zakupie rzeczonego biletu otwiera się przed nami szereg możliwości.

Ja zaczęłam od przyjrzenia się z bliska morskiemu światku. W ogromnych akwariach podziwiać można wszelkiego rodzaju ryby – te większe i mniejsze – płaszczki, flądry, tungi, a nawet rekiny czy piranie. Można zobaczyć również rozgwiazdy, radośnie wspinające się po ściankach swojego akwarium, oraz ostrygi.

W Universum odtworzony został las równikowy – wilgotność powietrza i temperatura, roślinność, a także zwierzęta – wszystko można oglądać na 2 poziomach. Dotychczas nigdy nie udało mi się zobaczyć małp czy ptaków z tak bliska, zachowujących się przy tym zupełnie naturalnie i spokojnie.

A ja właśnie uciekawm w Bieszczady

A ja właśnie uciekawm w Bieszczady

Jest również poziom poświęcony aktywności mózgu, a także dokonaniom człowieka w kosmosie. Pojawia się także popularny w mieście motyw – sedes. Tutaj akurat specjalny, przystosowany do używania w kosmosie, gdzie nie ma grawitacji. Na tym piętrze można sprawdzić się w licznych zagadkach umysłowych, zobaczyć jak obie półkule mózgu ze sobą współpracują i tak dalej..

Dzieci też znajdą coś dla siebie – wszędzie dostępne są zabawki i materiały edukacyjne (także w wersji anglojęzycznej) oraz specjalny kąt, gdzie poprzez aktywność fizyczną zdobywają punkty i budują swojego Super Bohatera.

Miejsce fajne, choć drogie. Dla mnie najlepszą atrakcją były zwierzęta luźno hasające sobie w małym lesie tropikalnym. Na szczęście – z kartą City Card wejście jest darmowe, nie wiem czy pozwoliłabym sobie je odwiedzić za 175 koron w innym wypadku.

 

Kategorie: Göteborg

Cieplik

Cieplik

Kiedy może – wyjeżdża i zwiedza, ale to nie jest jej jedyna pasja. Od kilku lat jeździ motocyklem o imieniu Henryk. Najczęściej podróżuje sama lub z misiem Hektorem. Swego czasu grała też na gitarze Helenie, by w Hameryce przerzucić się na ukulele nazwanym Horacy.