San Francisco słynie z Cable Car – wagonika linowego – ogłoszonego, zresztą, w 1964 roku narodowym zabytkiem. Obecnie działa raptem kilka linii, ale w czasach świetności, kiedy jeszcze drogami nie władały samochody, w samym tylko San Francisco było ponad 8 firm zajmujących się ponad 600 wagonikami, a sam pomysł rozprzestrzenił się na całą Amerykę! Zagościł nawet w Sydney i Londynie!

O historii Cable Car

Ze względu na górzyste ukształtowanie terenu, mieszkańcy rozrastającego się San Francisco, codziennie musieli pokonywać liczne wzniesienia, wspinaczka nie należała jednak do najłatwiejszych! Pierwszy transport miejski działający w latach 50 XIX wieku dowoził nie tylko mieszkańców, ale też produkty na targ, w tym zwierzęta. Wykorzystywano w tym celu konie ciągnące omnibusa. W 1870 roku działało aż 6 firm zajmujących się takim przewozem. Niestety, ulice miasta, jak i waga towaru nie sprzyjała zdrowiu ciągnących zwierząt.

***

W 1870 roku do San Francisco zawitał również Andrew Hallidie – zajmował się tworzeniem stalowej liny wykorzystywanej później przez poszukiwaczy złota (ah, te czasy Gorączki Złota w Kalifornii!). Pewnego dnia, w czasie spaceru, był świadkiem nieprzyjemnego wypadku – koń ciągnąć omnibusa i próbując wspiąć się po bardzo śliskiej i pochyłej jezdni padł z wyczerpania. To zdarzenie, choć nieprzyjemne, stało się inspiracją dla Hallidie, który przez kolejne 3 lata myślał i kombinował jak usprawnić działanie transportu publicznego. W końcu udało się! W 1873 roku zaprezentował swój wynalazek – gruby stalowy kabel będący w ciągłym ruchu, zapętlony, przesuwający się tuż pod powierzchnią drogi i wagonik, który przy pomocy specjalnej wajchy “łapał” się kabla. W ten sposób kabel (napędzany przez ogromne, kręcące się koła) wprawiał w ruch wagonik.

***

2 sierpnia 1873 roku Hallidie zaprezentował pierwszy Cable Car! Pomysł okazał się być strzałem w dziesiątkę i szybko rozprzestrzenił się na całe Stany, a potem dotarł również do Londynu, czy Sydney. W samym San Francisco działało 8 różnych firm operujących wagonikami. Oczywiście, postęp techniki wyparł wynalazek, ale nie w San Francisco! Tu nadal możemy przejechać się zabytkowym już Cable Carem!

 

Na podstawie “A short history of San Francisco”, Tom Cole

Przejedźmy się wagonikiem!

Do wagonika wsiadamy na przystanku California St & Drumm St, linia nazywa się California i jeździ przez tę właśnie ulicę. Bilety kosztują 7 USD, podobno dobrze jest mieć przygotowaną dokładną kwotę, bo płaci się kierowcy przy wejściu gotówce. Nie siadamy, stoimy na krawędzi wagonika i trzymamy się uchwytów – to ma nam zagwarantować najlepsze wrażenia z podróży 😉

Z początku nie czuję się jakoś szczególnie dziwnie, wagonik jedzie gładko, nie przyspiesza ani nie zwalnia w nietypowy sposób. Dzielnie trzymam się jedną ręką, próbując uchwycić naszą drogę na filmiku. Oho, zaczyna się podjazd pod pierwsze wzniesienie – nie jest nawet tak źle, przeszło gładko. Pierwszy przystanek i rotacja pasażerów. Za chwilę znowu ruszamy. Kolejne górka też poszła bez przeszkód, następna wzbudziła jednak mój niepokój – wyglądała jak wielka pionowa ściana tuż przed nami! Wjedziemy? Wydawało mi się, że z trudem, ale daliśmy radę! Nasz Cable Car zatrzymał się tuż za wzniesieniem. Akurat następuje krótkie przejęcie warty, na następnym przystanku obecny kierowca wysiada. Razem z nami, w zasadzie. To dzięki niemu wiemy, którędy iść do Cable Car Museum.

Najmniejsze muzeum świata…

…a przynajmniej takie sprawia wrażenie! Wejście do muzeum jest darmowe – zaraz za wejściem widzimy poszczególne elementy konstrukcji wagonika, najważniejszy jest ten chwytak, który trzymając rozpędzoną linę wprowadza pojazd w ruch. Możemy przyjrzeć się starym wagonikom, obejrzeć film poświęcony konstrukcji i poczytać o historii wynalazku na makietach ściennych. Najciekawsze są jednak wiecznie kręcące się kołowrotki, na które nawinięta jest lina. To one sprawiają, że lina jest w ciągłym ruchu. Obejrzeć można je z poziomu ziemi, ale jest też możliwość zejścia pod ziemię i zobaczenia jak ten mechanizm wygląda “od spodu”.

Idziemy jedną z takich pochyłych ulic. Jestem wniebowzięta, bo na szczęście idziemy w dół! Zaparkowane samochody wyglądają jakby zaraz miały zjechać… Wskakujemy do kolejnego wagonika i w drogę!

Lombard Street jest niemalże pionowa!

Wysiadamy na stacji Cable Car najbliżej Lombard Street jak tylko się da – widok stąd jest super! Widzimy przepiękną panoramę miasta z Coit Tower w centralnym jej punkcie. Ale główną atrakcją tutaj staje się dla nas zejście z Lombard Street. Wzniesienie było na tyle bliskie pionu, że ulica została poprowadzona w formie “zawijasów”, żeby zmniejszyć nieco kąt, pod którym zjeżdżały samochody. Zobaczcie, jak ciekawie jest zaznaczona na Google Maps!

Teraz już wiem, jak bardzo te nieszczęsne konie musiały się męczyć ciągnąc busiki wypełnione ludźmi pod górę. Gdyby nie wynalazek, jakim jest Cable Car, pewnie takich wypadków, jakiego świadkiem był Hallidie byłoby znacznie, znacznie więcej…

Informacje praktyczne

Obsługiwane linie

Obecnie obsługiwane są 3 linie Cable Car:

  1. California
  2. Powell-Mason
  3. Powell-Hyde

Koszt

  • Jednorazowy przejazd kosztuje 7USD (zgodnie z informacją na wagonikach, strona internetowa podaje nieco inne kwoty)

Strona internetowa

http://www.sfcablecar.com/


Cieplik

Cieplik

Kiedy może – wyjeżdża i zwiedza, ale to nie jest jej jedyna pasja. Od kilku lat jeździ motocyklem o imieniu Henryk. Najczęściej podróżuje sama lub z misiem Hektorem. Swego czasu grała też na gitarze Helenie, by w Hameryce przerzucić się na ukulele nazwanym Horacy.

Dodaj komentarz

avatar
X