I jeszcze więcej kanionu...

Wielki Kanion – czy serio jest taki duży?

przez Cieplik
4 komentarze

Dochodzi 6:00. Nawet w Vegas jest ciemno, zimno i nieprzyjemnie o tak wczesnej porze. A my już od 15 minut stoimy w pełnym rynsztunku gotowi do drogi! Razem z nami przy wyjściu z hotelu czeka jeszcze kilkanaście innych osób. Ciekawe, czy oni też wybierają się na wycieczkę na Wielki Kanion?

Dworzec autobusowy

Z lekkim opóźnieniem, ale wreszcie przyjeżdża pod hotel autokar – rzucamy się w jego stronę z biletami, a kierowca odhacza sobie nasze nazwiska na liście. Byłam przekonana, że to już. Że teraz możemy usadowić się wygodnie w fotelach i przymknąć oczy na kolejne 4 godziny jazdy! Kierowca nagle łapie za mikrofon i oznajmia nam, że jedziemy na dworzec, gdzie nas przesortują i zapakują do docelowych autobusów.

Chwilę tylko jedziemy, musimy wyjechać z Paradise – części Las Vegas, w której spaliśmy. Na dworcu zaparkowanych jest już 10 takich samych autokarów. Wchodzimy grupą do środka, gdzie w kolejce stoją już ludzie z innych hoteli. Wszyscy czekają – będzie sortowanie.

Nasz autokar

Nasz autokar

Sortowanie

Nie dzielili nas po kolorze skóry czy włosów, nie martwcie się. Po prostu firma organizująca wycieczki miała na ten dzień zaplanowane dwie różne trasy na Wielki Kanion (zależnie od tego, kto co zamówił kupując bilet) i musieli nas wg tego podzielić.

Pierwsza trasa – na zachodnią część Kanionu – była dość krótka. Zgodnie z danymi z map Google było to około 2 godzin jazdy. Ale widoki tam są podobno mniej spektakularne.

Druga trasa – na część południową – oddalona jest od Las Vegas dość mocno, Google maps twierdzi, że nieprzerwana jazda może potrwać ponad 4 godziny. Autostradami! Ale widoki, jakie podobno mamy zagwarantowane, mają nam wynagrodzić tak długą podróż!

Różowe jeepy - na takich własnie można było się przejechać!

Różowe jeepy – na takich własnie można było się przejechać!

Ponadto, uczestnicy południowej wycieczki mogą dokupić sobie jeszcze przeróżne upgrade’y – lot helikopterem czy przejażdżkę różowym jeepem. Nas jednak trochę ta wycieczka tąpnęła po kieszeni i pozostaniemy przy wersji podstawowej…

W drodze na Wielki Kanion

Nie mogę spać, mimo tego jak wcześnie wstałam. Z zafascynowaniem przyglądam się mijanym widokom i temu, jak szybko zmienia się krajobraz. Kręcę kolejne filmiki dla potomnych i słucham opowieści kierowcy i jego pomocnika.

Kierowca okazał się być fajnym ziomalem – opowiadał po angielsku, ale biegle posługiwał się też hiszpańskim, bo jak się okazuje nie wszyscy na tej wycieczce angielski rozumieli. W przerwach od swoich opowieści i instrukcji puszczał nagranie – przewodnika, który opowiadał nam o mijanych miejscach.

Pierwszy postój – Zapora Hoovera

Hoover Dam

Hoover Dam

Cała machineria prądotwórcza

Cała machineria prądotwórcza

Zatrzymujemy się na chwilę, tyle żeby zrobić zdjęcia. Zaraz będziemy wracać. Słuchamy opowieści o zaporze, o tym, że znajduje się na granicy dwóch stanów (Arizona i Nevada), o tym, że zbudowano ją w Czarnym Kanionie na rzece Kolorado oraz o tym, że przez czas jakiś miała inną nazwę. Nazwa zapory pochodzi od nazwiska prezydenta, który odegrał kluczową rolę w jej powstaniu. Ze względu jednak na polityczne niesnaski, przez pewien czas zapora miała inną nazwę, by ostatecznie powrócić do pierwotnego pomysłu.

Tutaj znajduje się również elektrownia wodna. Według naszego przewodnika, tylko część produkowanej tu energii jest dostarczana do Las Vegas, reszta jest po równo dystrybuowana do innych zakątków stanów. Gdyby chcieć całe Vegas zasilać prądem tylko stąd, to pewnie by go nie starczyło – tak dużo energii potrzeba, żeby Vegas było żywe przez całą dobę.

National Geographic Visitor Center

National Geographic Visitor Center

National Geographic Visitor Center

Jedziemy już milion godzin. Powoli czuję jak moje plecy zaczynają narzekać na niewygodną pozycję w autokarze. Ale wreszcie przed nami kolejny postój! Co prawda jeszcze nie jesteśmy w Parku Narodowym, ale widać już ten punkt na małej mapce, którą każdy z nas dostał przed rozpoczęciem podróży! National Geographic VIsitor Center. Tu można obejrzeć film dokumentalny o Wielkim Kanionie, tu można się posilić (na szczęście lunch jest w cenie biletu!) i, oczywiście, wydać trochę kasy w sklepiku!

Tutaj też rozdzielamy się z grupą, która będzie latać helikopterem i jeździć jeepami. Jak dorosnę, to kupię sobie własny helikopter i też polecę nim nad Wielki Kanion!

Czy Wielki Kanion jest wielki?

Obecnie Wielki Kanion ma 446 kilometrów długości, a jego wysokość sięga nawet 1600 metrów! W najszerszym miejscu ma 29 kilometrów. Żeby uzmysłowić Wam ogrom Kanionu przypomnę moją wycieczkę w Bieszczady – odległość z Warszawy do wsi Nasiczne to właśnie około 450 kilometrów – a my tutaj mówimy o Kanionie!

W zachodniej części Kanionu w 2007 otwarto Skywalk – balkon/taras widokowy, po którym można spacerować będąc ponad 1200 metrów nad ziemią!

W części południowej mamy do obejrzenia kilka punktów, niektóre z nich zwane są najpiękniejszymi widokami. Jednak podchodzę do tego sceptycznie – na mapie takich najpiękniejszych punktów jest przecież kilka…

I jeszcze więcej kanionu...

I jeszcze więcej kanionu…

I jeszcze więcej kanionu...

I jeszcze więcej kanionu…

I jeszcze więcej kanionu...

I jeszcze więcej kanionu…

Zatrzymujemy się przy Mather Point. Trzeba przyznać, że Wielki Kanion prezentuje się tu fajnie – jego ogrom wręcz przytłacza. Ludzie zbierają się na skalnym balkonie  by porobić zdjęcia, niektórzy przyjechali tu nawet z psami! Mnie jednak ten widok nie wystarcza. Może dlatego, że nie czuję go, bo nie przyszłam tu sama? Ze względu na tłum ludzi? Albo na to, że w zasadzie 50 metrów stąd stoi autokar?

Wielki Kanion w całej okazałości

Wielki Kanion w całej okazałości

 

Wielki Kanion - trochę z boku...

Wielki Kanion – trochę z boku…

Piesza trasa

Piesza trasa

Dość szybko znaleźliśmy inny punkt, niecała mila marszu, a że mamy trochę czasu, to na pewno zdążymy obrócić w dwie strony – do Yavapai Point. To miejsce faktycznie opisane jest jako najładniejszy punkt widokowy tej części. Trzeba mu przyznać, widok na Wielki Kanion tutaj jest naprawdę spektakularny! Dla chętnych jest również przygotowana lunetka, żeby przyjrzeć się kanionowi z bliska. Tuż obok jest muzeum, ale na to już nie mamy czasu. Szybko wracamy do miejsca zbiórki.

Jak to jest zgubić się w Wielkim Kanionie?

Przy Mather Point

Przy Mather Point

Idziemy dość szybko – jak na tę wysokość ponad poziomem morza, to naprawdę strasznie ciśniemy. Mamy jeszcze jakieś 5 minut, żeby dotrzeć do autokaru. Sądzę, że spokojnie zdążymy i lekko zwalniam krok. Ale idziemy ciągle do przodu, a nie widać ani ludzi, ani parkingu. Koniec końców doszliśmy na jakiś parking, ale był pusty! Nie było naszego autokaru. Sprawdzam na mapie i znakach – poszliśmy za daleko. Autokar na pewno już odjechał.

Kiedy dotarliśmy na właściwe miejsce zbiórki (musieliśmy je niefortunnie minąć), nasz autobus faktycznie zniknął. Pozostaje nam tylko czekać, aż po nas wróci…

Kierowca na szczęście był całkiem wyrozumiały, otarł pot z czoła i uśmiechnął się do nas. Dobrze, że byliśmy tu teraz, bo inaczej musiałby zawiadomić służby parku…

Verkamp’s Visitor Center

Verikamp's Visitor Center

Verikamp’s Visitor Center

Verikamp's Visitor Center

Verikamp’s Visitor Center

Tym razem kierowca dowozi nas do innego punktu, możemy tu coś zjeść, napić się, ale także pochodzić wokół i porobić kolejne zdjęcia widoków. Tuż obok są tory, tędy kiedyś jeździł pociąg. A wokół tego wszystkiego… zwierzęta, które dzielnie obserwują nasz powrót do domu.


Wracamy, gdy jest już bardzo późno. W drodze powrotnej wysłuchaliśmy opowieści audioprzewodnika o tym, jak grać w Vegas, żeby nie zbankrutować. Szkoda, że poprzedniego wieczoru zostawiłam w automatach 30 dolarów! Ważna uwaga – audioprzewodnik poinformował nas również o zwyczaju tipowania (dawania napiwków) kierowcy autokaru. Czujemy więc trochę presję, ale także wdzięczność za ocalenie, więc bez większego zastanowienia dorzucamy swoje trzy grosze do napiwków naszego kierowcy. Ostatni przystanek pod hotelem, zmęczeni padamy spać.

Informacje praktyczne

Wycieczka

Wszystkie wycieczki naszego przewoźnika wraz z aktualnymi cenami znajdziecie na tej stronie 

 

Mapka South Rim

Tu znajdziecie miejsca opisane w poście

 

4
Dodaj komentarz

avatar
najnowszy najstarszy oceniany
Homoturisticus
Homoturisticus

Bardzo ciekawa i miła dla oka relacja 🙂
Spodobało mi się tutaj, myślę że z chęcią będe tutaj wracać 😉

Michał
Michał

To musiało być niesamowite przeżycie – zazdroszczę wam takiej wycieczki 🙂

Mogą Cię zainteresować...

Ta witryna używa ciasteczek. Pozostając na stronie zgadzasz się na ich użycie. OK! Polityka prywatności

Cieplik podróżuje

Po Bostonie

Przewodnik po Bostonie autorstwa Agaty Cieplik