Victoria & Albert Museum w pierwszej chwili kojarzyło mi się z wystawami poświęconymi zakochanej królowej i jej przeogromnej miłości do Księcia Alberta. Muzeum kusiło od początku wielkimi znakami przy stacji South Kensington. Mieści się w pobliżu Muzeum Techniki i Muzeum Historii Naturalnej. Wstęp darmowy, z wyjątkiem niektórych, osobno płatnych wystaw. Czy warto? Sama nie jestem pewna…

Oczywiście, pierwsze przeczucia o tematyce muzeum były… po prostu mylne. Nie ma ono za wiele wspólnego z królową Wiktorią poza majestatycznie brzmiącą nazwą. Jednak ja nazwałabym je galerią sztuki, gdyż można tam znaleźć przeróżne dzieła sztuki – głównie rzeźby, czy zrekonstruowane rzeźbione fasady budynków.

Dużym minusem jest brak jakiejkolwiek chronologii czy kierunku zwiedzania – wprowadza to niepotrzebny chaos, kiedy podąża się w poszukiwaniu wystaw związanych z daną tematyką. A poruszonych tematów jest wiele – od antycznych rzeźb, przez chrześcijaństwo i sztukę sakralną, po sztukę wschodu. Ogrom muzeum może nieźle przytłoczyć zwykłego, nieprzystosowanego zwiedzającego. Na szczęście, tutaj przy zwiedzaniu nie towarzyszy nam już tłum taki jak w Natural History Museum, co jest ogromnym plusem.

Gdyby nie to, że w Londynie jest mnóstwo instytucji tego typu – byłabym pewnie bardzo podekscytowana mogąc przechadzać się po terenie Victoria & Albert Museum. Niestety, przytłoczona ilością zwiedzonych muzeów po wizycie tutaj mam trochę mierne odczucia.

Niemniej, polecam wszystkim niezmęczonym takim zwiedzaniem 🙂

Warto również przeanalizować wcześniej stronę internetową muzeum, żeby wiedzieć czego i gdzie można się spodziewać oraz jakie są aktualnie płatne wystawy (kiedy my odwiedzaliśmy Wiktorię na tapecie była wtedy wystawa sukien ślubnych). Adres strony: http://www.vam.ac.uk/

 

Specjalna wystawa dedykowana wolności a tam - Polski akcent!

Specjalna wystawa dedykowana wolności a tam – Polski akcent!

Jeszcze więcej polskości

Jeszcze więcej polskości

...i Solidarności!

…i Solidarności!

Fantastyczny i spektakularny żyrandol. Do tej pory zastanawiam się jak go przetransportowali w stanie nienaruszonym...

Fantastyczny i spektakularny żyrandol. Do tej pory zastanawiam się jak go przetransportowali w stanie nienaruszonym…

Po wejściu do muzeum...

Po wejściu do muzeum…


Cieplik

Cieplik

Kiedy może – wyjeżdża i zwiedza, ale to nie jest jej jedyna pasja. Od kilku lat jeździ motocyklem o imieniu Henryk. Najczęściej podróżuje sama lub z misiem Hektorem. Swego czasu grała też na gitarze Helenie, by w Hameryce przerzucić się na ukulele nazwanym Horacy.

Dodaj komentarz

avatar
X