Poranek był rześki przez co dużo chętniej wsiadłam na motocykl. W takiej temperaturze lepiej się jeździ a zapocenie kurtki motocyklowej z samego rana nie jest groźne. Stolica Słowacji o poranku niczym nie różni się od innych europejskich metropolii, zwłaszcza jeśli chodzi o ruch na drodze. Mam jednak poczucie, że zwiedzanie Bratysławy o 8:00, to naprawdę dobry deal!

Motocyklowa jazda przez słowacką stolicę

W czasie naszej podróży, to właśnie Bratysława zapracowała na miano najlepiej skomunikowanego miasta – trasy szybkiego ruchu i obwodnice pozwalają na szybkie przemieszczanie się i omijanie korków. Dzięki temu nie trzeba przeciskać się przez całe miasto w godzinach szczytu, a jazda staje się dużo przyjemniejsza!

 

Co ciekawe, kierowcy byli całkiem uprzejmi dla motocyklistów. Bez wahania zjeżdżali na boczne pasy i ustępowali miejsca motocyklistom. Również kultura jazdy odbiega od warszawskich standardów – nie spotkałam na trasie zbyt wielu “władców dróg”, którzy brawurowo zmieniają pasy, nie zważając na innych uczestników ruchu.

 

Parkowanie w mieście jest jednak pewną udręką. Samo znalezienie miejsca nie oznacza, że można tam stanąć. Trzeba też zwracać uwagę na strefę płatnego parkowania. Co więcej, na niektórych parkingach motocykliści nie są zwolnieni z opłat. Motocykl można zawsze zaparkować na chodniku. Z parkowaniem auta w niedozwolonych miejscach bym nie próbowała, gdyż bardzo szybko zjawiają się lawety…

 

Bratysława

Bratysława

Zwiedzanie Bratysławy rozpoczęliśmy od podziwiania widoków. Samo miasto świetnie prezentuje się już w chwili, kiedy jedziemy jedną z obwodnic.

Spacerując wzdłuż Dunaju (drugiej najdłuższej rzeki w Europie) widzimy most Słowackiego Powstania Narodowego. Charakteryzuje go asymetryczność, gdyż jest to pierwszy na Słowacji most linowy z pylonem z jednej strony. Całość zwieńczono ogromnym latającym statkiem. To tam właśnie, na wysokości 85 metrów, znajduje się restauracja UFO. A wyżej (95 m) taras widokowy. Nieprzypadkowo most ten okrzyknięto budowlą stulecia.

Na taras widokowy wjedziemy codziennie, w godzinach 10:00 – 23:00.

Koszt biletu:

  • od 6,50 EUR – dorośli
  • od 3,25 EUR – dzieci

Klienci restauracji nie muszą płacić za bilet.

Strona restauracji: przejdź

Sam most jest ciekawym obiektem architektonicznym, do tego świetnie wychodzi na zdjęciach. Biała konstrukcja mostu wyróżnia się na tle miasta (lub jego zielonych obszarów).

Poza walorami estetycznymi, jest on również ważnym szlakiem komunikacyjnym. Łączy ze sobą największą dzielnicę mieszkalną – Petrzalka – ze Starym Miastem.

 

Zwiedzanie Bratysławy, czyli złap je wszystkie

Jako harcerka z długoletnim stażem, a także fanka gier typu Pokemon GO uwielbiam gry miejskie! Bratysławska starówka ma w zanadrzu coś w rodzaju miejskiej gry. Na terenie Starego Miasta znajdziemy posągi przedstawiające przeróżnych ludzi, w skali 1:1.

I tak spotkamy tam Obserwatora (słowacki: Cumil), który podobno zagląda kobietom pod sukienki 😉 Inne pogłoski głoszą, że to “typowy pracownik z czasów komunistycznych”.

Przed ambasadą Francji przywita nas żołnierz armii Napoleońskiej, który upamiętnia przeprawę armii w 1805 roku. Co więcej, wg legendy, zakochał się on w jednej z mieszkanek i zdecydował się zostać w Bratysławie, gdzie zajął się produkcją wina musującego.

Najciekawsza historia jest jednak związana z posągiem zwanym Schone Naci. Jest to jedyny posąg wykonany ze srebra, który ma upamiętniać prawdziwego mieszkańca stolicy – Ignaca Lamar. Mieszkał on w mieście na przełomie wieków XIX i XX (wtedy Bratysława nazywała się Pressburg) i z powodu nieszczęśliwej miłości postanowił obdarowywać wszystkie napotkane kobiety kwiatami a przechodniów witał kapeluszem. Ów kapelusz towarzyszy mu do dzisiaj.

 

Nie zapomnij!

Podziwiając uroki stolicy Słowacji, nie zapomnij zwrócić uwagi na miejską architekturę. Wiele budynków to typowi przedstawiciele socrealizmu. Główne założenie tego nurtu – przedstawiamy potęgę państwa! Z cech charakterystycznych można wyróżnić:

  • symetrię,
  • kolumnady,
  • zdobienia na górze budynku,
  • płaskorzeźby,
  • wysoki parter.

Warto więc przemierzać ulice Bratysławy zwracając uwagę na te cechy i szukając socrealistycznych budynków – to ślad po socjalistycznej historii Słowacji.

 


 


Cieplik

Cieplik

Kiedy może – wyjeżdża i zwiedza, ale to nie jest jej jedyna pasja. Od kilku lat jeździ motocyklem o imieniu Henryk. Najczęściej podróżuje sama lub z misiem Hektorem. Swego czasu grała też na gitarze Helenie, by w Hameryce przerzucić się na ukulele nazwanym Horacy.