Przed wejściem do budynku znajdują się pierwsze strony dzienników z ponad 80 miejsc na świecie – ze wszystkich stanów oraz 35 krajów. Szukam jakiejś polskiej gazety, zastanawiając się przy tym, który z naszych dzienników mogliby postawić obok New York Timesa. Przychodzą mi do głowy same Super Expressy i Fakty, ewentualnie Gazeta Wyborcza (przyznaję, jestem trochę ignorantem, jeśli chodzi o prasę drukowaną). Ostatecznie nie znajduję żadnego polskiego dziennika na wystawie. Wzruszam ramionami – w końcu nie jestem zaskoczona, że w Stanach Zjednoczonych Polskę pominięto. Wtedy jeszcze nie zdaję sobie sprawy z tego, że w Newseum spędzę kolejne 5 godzin. I że będę zachwycona, bo to najlepsze muzeum w Waszyngtonie, w jakim byłam!

Co to jest, to Newseum?

Newseum to muzeum z misją. Promuje się w nim, ale także tłumaczy i broni wolności słowa oraz 1. poprawki do Konstytucji Stanów Zjednoczonych (tej, w której zakazano ograniczania religii, prasy, słowa, petycji i zgromadzeń). Powstało w 1997 roku w Rosslyn, VA, ale po 11 latach zmieniono jego lokalizację. 11 kwietnia 2008 roku otworzono Newseum w Waszyngtonie. Zgromadzone tam informacje uporządkowane zostały tematycznie i ubrane w formę interaktywnej wystawy – dzięki czemu jest to miejsce atrakcyjne zarówno dla dorosłych, jak i dzieci (których w Newseum jest naprawdę dużo).

Własne studio telewizyjne z widokiem na… Kapitol

Na jednym z wyższych pięter muzeum (a jest ich w całym budynku 7.) znajduje się niewielkie pomieszczenie. Zaglądam przez szybę i przyglądam się licznym sprzętom elektronicznym, które tam stoją. Komputery i niezbyt nowocześnie wyglądające monitory, trochę kabli i konsola. Całe pomieszczenie jest jednak zamknięte, ale jestem przekonana, że to taka typowa kanciapa gości techników odpowiadających za przygotowanie i transmisję programów telewizyjnych.

Tuż obok znajduje się inne, trochę większe pomieszczenie i plakat ze zdjęciem Baracka Obamy. STUDIO TELEWIZYJNE. Patrzę na zegarek – 12:48. A według plakatu o godzinie 13:00 studio zostanie udostępnione zwiedzającym! Razem ze mną do środka wchodzi kilkanaście innych osób. Wszyscy z szerokimi uśmiechami na twarzy usadawiają się przy reporterskim stole i prowadzą krótkie wydanie wiadomości dla swoich rodziców, czy znajomych. Wszystko, oczywiście, kręcone komórkami.

Nie jest to wielkie studio. A przynajmniej w moich oczach wydaje się małe. Jednak podobno mieści się tu około 20 osób. DWADZIEŚCIA. Które w czasie nagrywanych tu programów siedzą na widowni.

Za stołem znajduje się ogromne okno, przez które widać Kapitol. To zdecydowanie najładniejszy widok prost ze studia, jaki można sobie wymarzyć 😉 W tyle pomieszczenia stoją kamery i mikrofony, a także prompter, z którego można swobodnie czytać przygotowane wcześniej teksty.

Newseum nie wydaje co prawda własnych programów, jednak studio jest często udostępniane na sobotnie nagrania różnym stacjom. Pieniądze w ten sposób pozyskane pomagają utrzymać muzeum.

Każdy pamięta o 9/11

Na niewielkiej antresoli zgromadziło się wielu zwiedzających. Wszyscy wspólnie siedzimy w jednym pomieszczeniu, gdzie wyświetlany jest film dotyczący ataków z 11 września. Na sali wszyscy milczą. Niektórzy płaczą. Nawet dzieci zachowują się z powagą.

Na wysokiej na dwa piętra białej ścianie wywieszono pierwsze strony gazet z 11 września 2001 roku. Mimo że nie znam wszystkich języków – nietrudno zrozumieć, o czym mówią. Wszystkie media na świecie relacjonowały wtedy jedną historię – atak terrorystyczny na Nowy Jork i śmierć kilku tysięcy ludzi.

Oglądam też galerię zdjęć wykonanych tego dnia. W samym sercu akcji. Dopiero po chwili, z kolejnego filmu, dowiaduję się, że są to zdjęcia wykonane przez fotografa… który zginął pod jedną z upadających wież. Tego dnia rano wyszedł ze swoją żoną i psem na spacer, jednak gdy tylko dotarło do nich, co się dzieje – wrócił do domu po aparat i pobiegł robić reportaż. Żona dzwoniła do niego kilkakrotnie, mieli spotkać się za 20 minut. Chciał jeszcze wykonać kilka fotografii. Jedno z jego ostatnich zdjęć przedstawia chmurę dymu i zawalającą się wieżę. Jego ciało, zdezelowany aparat fotograficzny i telefon znaleziono dopiero po kilku dniach.

Pulitzer – wszystkie nagrodzone zdjęcia w jednym miejscu

Od 1917 roku, głównie wśród amerykańskich dziennikarzy, przyznawana jest Nagroda Pulitzera. Rozpatruje się 20 różnych kategorii oraz 21. – “służbę publiczną” – jako nagrodę specjalną. W Newseum zobaczysz wszystkie fotografie, które nagrodzono tą nagrodą.

Kojarzysz zdjęcie wygłodzonej dziewczynki z Afryki, nad ciałem której czekał już sęp? Albo może wpadło Ci w ręce zdjęcie uchodźców z Syrii dobijających do brzegu na łódce? Między innymi te fotografie znajdziesz na tej wystawie. Do wielu z nich dodano opisy – zarówno dotyczące samej fotografowanej sytuacji, jak i autora.

No i ta najciekawsza część, czyli.. czym Ci wszyscy fotografowie robili zdjęcia? Cóż. Nikonem. Ze względu na stulecie marki zorganizowano niewielką wystawkę obok zdjęć nagrodzonych Pulitzerem. Pokazane są aparaty fotografów, którzy zdobyli tę nagrodę. Wraz ze zdjęciem, które wykonano danym sprzętem.

W Newseum fani rocka odkryją nowe oblicze muzyki

Nagle, w czasie zwiedzania słychać głośno muzykę i znajomy głos. “To chyba Freddy Mercury” – pomyślałam. Tuż obok znajdował się ogromny ekran (tak duży, że jeden film wyświetlano na nim dwa razy), na którym prezentowano charytatywne akcje muzyków rockowych.

Pojawił się zatem też Bono, który długo opowiadał o tym, jak ciekawie artyści wykorzystali media (nie te społecznościowe), by zorganizować zbiórkę pieniędzy. Potem kolejne osobistości wspominają Live Aid. Historyczną już akcję z 13 lipca 1985. Koncert, który otworzył Książę Karol i Księżna Diana. Tego pamiętnego dnia zebrano 125 MILIONÓW DOLARÓW na walkę z głodem w Afryce, a 16-godzinny koncert transmitowano w 110 krajach na świecie.

Tego dnia wszyscy byli razem i jednoczyli się w walce o lepsze jutro dla całego świata. Ale nie tylko w ten sposób muzycy próbowali się jakoś odznaczyć. W muzeum dowiesz się też, które gwiazdy wspierały kampanie wyborcze kolejnych prezydentów oraz że każda z tych kampanii miała swoją piosenkę. W zasadzie, spośród ostatnich prezydentów, tylko jeden nie miał wsparcia artystów. A był to Donald Trump.

Dobra zabawa dla całej rodziny – gwarantowana!

Z zaciekawieniem siadam przez komputerem z interaktywnymi grami. Wcielam się w rolę fotoreportera, który uczestniczy w akcji ratowania porwanej przez strumień dziewczynki. Cykam zdjęcia starając się uchwycić jak najwięcej. A potem… najtrudniejsze zadanie – wybór zdjęcia do artykułu w gazecie. Przegrywam. Wybieram najbardziej dramatyczne ujęcie przedstawiające filigranową dziewczynkę ostatkiem sił chwytającą gałęzie. Aplikacja sugeruje, że lepiej byłoby jednak pokazać chwilę, kiedy cała i zdrowa dziewczynka przytula się do rodziców. Nagłówek “URATOWANA” robi robotę.

Tuż obok dzieciaki prezentują wiadomości w przeróżnych ministudiach. Tu wydanie wieczorne, a tam już kręcą telewizję śniadaniową. Dumni rodzice starają się jakoś reżyserować to całe zamieszanie i słyszę tylko kolejne polecenia wydawane pociechom. Ten nie tak stoi, a ten się zestresował i źle powiedział.

No i VR. O tym nie można zapomnieć! Zapisuję się na listę i dostaję papierowy bilecik, dzięki czemu mogę wejść o konkretnej godzinie. W sumie razem ze mną wchodzi tam jakieś 6 osób i każde z nas dostaje zestaw Samsung Gear. Zakładamy gogle a po chwili ukazują nam się przeróżne historie, które można oglądać w 360 stopniach!

Informacje praktyczne

Lokalizacja

555 Pennsylvania Ave., N.W., Washington, DC, 20001
Aby tam dotrzeć wystarczy przejść się spacerkiem od Kapitolu lub dojechać metrem na przystanek ARCHIVES – linia zielona i żółta

Cena

  • Bilety dla dorosłych – 25 USD (plus podatek)
  • Dla dzieci od 6-18 rż – 15 USD (plus podatek)
  • Dzieci do 6 rż – za darmo

Pamiętaj, że jeśli kupisz bilet, to nie musisz wszystkiego obejrzeć od razu! Z tym samym biletem wejdziesz do muzeum bez dodatkowych opłat następnego dnia!

Opublikowane przez Cieplik

Kiedy może – wyjeżdża i zwiedza, ale to nie jest jej jedyna pasja. Od kilku lat jeździ motocyklem o imieniu Henryk. Najczęściej podróżuje sama lub z misiem Hektorem. Swego czasu grała też na gitarze Helenie, by w Hameryce przerzucić się na ukulele nazwanym Horacy.

Dodaj komentarz