Dublin to stolica Irlandii. Powierzchnia 115 metrów kwadratowych. Ma własne lotnisko i dostęp do morza.
W Dublinie przyszło mi spędzić dwie doby (dokładnie 49 godzin). Jako że była to podróż służbowa, nie pozostało mi wiele czasu na zwiedzanie, ale już jakieś spostrzeżenia w tym temacie mam 🙂

Morze
Jestem pewna, że na co dzień wygląda ono nieco spektakularnie… Mi jednak nie dane było przyjrzeć mu się z bliska… Czemu? Po przejściu 15 minut w stronę morza chodziłam tylko po mule, ale woda wciąż była nieobecna ze względu na odpływ..

Tu powinna być woda. Serio.

Tu powinna być woda. Serio.

Pogoda i doki
Podobno jest zimno, deszczowo i wieje. Dlatego też przyjechałam z parasolką (wynaleziono nawet parasolkę specjalnie dla Dublina! *link*). Na szczęście świeciło słońce i nie wiało – było wręcz gorąco. W taką pogodę doki wyglądają niesamowicie pięknie, ludzie wychodzą na dwór i chce się żyć i spacerować. 🙂

DSC_0503

Doki

DSC_0505

Ludzie rowery, wspomniani gdzieniegdzie

DSC_0507

Jeszcze więcej ludzi O.o

 

Parki
Jeśli chodzi o parki, to jedynym moim spostrzeżeniem jest to, że brak w nich drzew. Można spacerować po ogromnej polance, bez nadmiaru cienia..

Ruch drogowy
Warto zwrócić uwagę na ruch drogowy. Irlandczycy tak jak Brytyjczycy też jeżdżą „pod prąd”. Ruch w Dublinie jest jednak znikomy, naprawdę niewiele pojazdów porusza się po drodze, niezależnie od tego, która jest godzina.
Sporo ludzi korzysta z wypożyczanych rowerów, komunikacja miejska jest niemalże nieopłacalna – zbyt droga.
Najłatwiej mają piesi – gdyż mogą przechodzić i poruszać się po drogach jak chcą i kiedy chcą, kierowcy jeżdżą bardzo uważnie… 😉

Pamiątki

Kupowanie pamiątek w Irlandii ogranicza się do zabawnych koszulek z napisami czy ciekawych magnesów na lodówkę. Nie można oczywiście nie dać się skusić promocjom takim jak 2 za 15 czy 4 za 10. W ten sposób zawsze wydaje się dużo pieniędzy 😉

 

W sumie szkoda, że nie wpadłam tu na dłużej 😉

Kategorie: Dublin

Cieplik

Cieplik

Kiedy może – wyjeżdża i zwiedza, ale to nie jest jej jedyna pasja. Od kilku lat jeździ motocyklem o imieniu Henryk. Najczęściej podróżuje sama lub z misiem Hektorem. Swego czasu grała też na gitarze Helenie, by w Hameryce przerzucić się na ukulele nazwanym Horacy.

Dodaj komentarz

avatar
X