Jest pomysł! Wyprawa motocyklem dookoła świata. Jest tylko kilka problemów. Nie ma z kim jechać. Nie ma na czym jechać. Nie ma kto sponsorować. A na niedomiar złego brak prawa jazdy i jakiegokolwiek doświadczenia motocyklowego. Czy to się może udać? Zapraszam do recenzji 126 dni na kanapie. Motocyklem dookoła świata.

Zanim kanapa zaczęła kojarzyć się z motocyklem

Książka zaczyna się dosyć przewrotnie – od opisu tego jak Tomek Gorazdowkski zainspirowany książką Long Way Round postanawia wyruszyć w podróż dookoła globu. Nic jednak nie ma prawa się udać. Radiowa trójka przechodzi aktualnie kryzys finansowy i ze sponsorowania wyprawy nici. W redakcji nie widać nikogo chętnego, kto podjąłby podobne wyzwanie. Szukanie potencjalnych partnerów idzie jak po grudzie. A do tego sam autor pomysłu nie siedział nigdy na motocyklu!

126 dni na kanapie. Motocyklem dookoła świata

Twoje zdrowie, białasie!

Jednak w iście magiczny sposób wszystko udaje się zorganizować! Po kilku miesiącach Tomek wraz z redakcyjnym kolegą Michałem siedzą na nowych Yamahach Tenere i gotowi są ruszyć na podbój świata!

126 dni na kanapie – co się podczas nich działo?

Wyprawa zaczyna się niewinnie – od tego jak dziennikarze poznają swoje motocykle, zdobywają jeździeckie szlify i połykają pierwsze kilometry nierównego, polskiego asfaltu. Jednak w miarę oddalania się od Polski wszystko zaczyna nabierać nieco bardziej realnego wymiaru.

126 dni na kanapie. Motocyklem dookoła świata

Abu Zabi. Miejsce, w którym nowe Yamahy Tenere wcale nie wyglądają tak atrakcyjnie w porównaniu do samochodów na ulicach 😉

Szybko okazuje się, że książka ta to nie tylko przewodnik dookoła świata po jego największych atrakcjach. To opis wyprawy, poważnego przedsięwzięcia wraz ze wszystkimi przeciwnościami, które trzeba było pokonać. Zatrważająca biurokracja, problematyczni urzędniczy i niezbyt duża pomoc płynąca z polskich ambasad. Znajdziemy tutaj wiele przykładów ludzkiej bezsilności i bezowocnej frustracji… Ma też miejsce opis groźnego wypadku, którego doświadczył Michał i walka dziennikarzy z lokalną policją.

126 dni na kanapie. Motocyklem dookoła świata

Tomek w zakupowym raju

Przede wszystkim to jednak zapis wszystkiego tego, co zobaczyło bystre okno błyskotliwego dziennikarza. Uświadczymy tutaj zarówno fascynację obcymi kulturami, historie polskich emigrantów rozsianych po całym świecie, opisy najważniejszych zwiedzonych miejsc jak i również smutny reportaż z hinduskich ulic, na których kilkuletnie dzieci pozostawiane są bez opieki.

Czy poleciłbym 126 dni na kanapie?

W porównaniu do Agaty jestem raczej stateczny – dużo wolniej zaczynam pałać miłością do nowych pomysłów. Jednak każda strona tej książki tylko utwierdzała mnie w przekonaniu, że już nie mogę doczekać się sezonu motocyklowego, swojego żółciutkiego  BMW i [spoiler] wyprawy do naszych południowych sąsiadów!

126 dni na kanapie. Motocyklem dookoła świata

Wypadek Michała

126 dni na kanapie czyta się bardzo przyjemnie, a dwaj bohaterzy (Tomek i Michał) dadzą się od samego początku polubić. Co prawda, jeżeli przeczytacie książkę dokładnie, okaże się, że na pewnym etapie nasi panowie rozdzielili się nieco i świat objeżdżali bardziej osobno niż wspólnie…

126 dni na kanapie. Motocyklem dookoła świata

Nie tylko praca w korpo wymęcza!

Przekonajcie się jednak sami czemu tak się stało, jaki był tego efekt i czy wszystko skończyło się dobrze! Nie pożałujecie 🙂


126 dni na kanapie kupisz tutaj.


Krzysiek

Teraz już inżynier, więc trzeba mu ufać. Na co dzień zajmuje się życiem i zarabianiem pieniędzy, by Agata mogła potem za nie radośnie zaplanować kolejną wyprawę ;) Na pewno chciałby zobaczyć Taj Mahal. A co potem? Wciąż nie wiadomo...