Po „zabawie w śniegu” z psim zaprzęgiem w Norwegii byłam na tyle głodna, że zjadłabym nawet konia z kopytami. Albo renifera.

W tym drugim pomogła restauracja Baklandet Skydsstation w Trondheim. Za całkiem nie-tak-dużo hajsu (jak na norweskie warunki) można u nich zamówić trzydaniowy obiad – zupa rybna, gulasz z renifera i serniczek. Do tego do każdego zestawu jest do wyboru wino lub piwo i kieliszek akwawitu. Polecam!

(Tylko radzę uważać z tym akwawitem. Niektóre mają i po 50% alkoholu! :O )


Cieplik

Cieplik

Kiedy może – wyjeżdża i zwiedza, ale to nie jest jej jedyna pasja. Od kilku lat jeździ motocyklem o imieniu Henryk. Najczęściej podróżuje sama lub z misiem Hektorem. Swego czasu grała też na gitarze Helenie, by w Hameryce przerzucić się na ukulele nazwanym Horacy.