Wspominałam już kiedyś o mojej drogiej (dosłownie i w przenośni) koleżance? Tej, z którą zajadam się przepysznymi rzeczami, a potem przez tydzień głoduję, plując sobie w brodę, że tyle wydać na kaczkę, to zbrodnia?

Wczoraj pierwszy raz miałam okazję przyjść do restauracji na 3 dni po jej otwarciu. Restauracji, która jeszcze przed otwarciem miała długą listę oczekujących i do której rezerwację musieliśmy zrobić 2 miesiące temu. Chociaż, powtarzam, otworzyli ją w tym tygodniu.

To zupełnie inne odczucia – obsługa jeszcze nie do końca jest zgrana, ale każdy daje z siebie jak najwięcej. W dodatku, jeśli tylko coś pójdzie nie tak, to od razu przepraszają i w ramach przeprosin podają dodatkowe danie. DODATKOWE DANIE DO 5-DANIOWEGO OBIADU.

Cały obiad zajął nam 4 godziny. 4 BITE GODZINY ROZKOSZOWANIA SIĘ. Zdecydowanie polecam zajrzeć do restauracji Dadong w Nowym Jorku. Dla odmiany, HEHE, jest to znowu kuchnia chińska. A ich tasting menu powala – foie gras udające wiśnie, zupa z czarnymi truflami i innymi takimi, kobe beef, kaczka po pekiński i przepyszny deser! Jest to zdecydowanie jedyne w swoim rodzaju *przeżycie*, zwłaszcza dla takiego małego Cieplika. Polecam, smacznie było naprawdę.

Strona restauracji: http://www.dadongny.com/

Kategorie:

Cieplik

Cieplik

Kiedy może – wyjeżdża i zwiedza, ale to nie jest jej jedyna pasja. Od kilku lat jeździ motocyklem o imieniu Henryk. Najczęściej podróżuje sama lub z misiem Hektorem. Swego czasu grała też na gitarze Helenie, by w Hameryce przerzucić się na ukulele nazwanym Horacy.