Od tygodnia w pracy prowadzimy zagorzałe dyskusje – otóż Amazon ogłosił, że Long Island City w Queens (Nowy Jork) wkrótce stanie się jedną z dwóch dodatkowych wielkich siedzib firmy. Drugim miejscem na wschodnim wybrzeżu jest Crystal City w Wirginii (niedaleko Waszyngtonu i lotniska Raegana).

Amazon to niewątpliwy gigant technologiczny. Popularność przyniosła strona amazon.com – jedna z najpopularniejszych platform sprzedażowych na świecie (choć niedostępna w Polsce). Od wielu lat firma zajmuje się dostarczaniem rozwiązań dla wielu firm technologicznych – awaria jednego z produktów (S3) w 2017 roku sparaliżowała internet (i bieznes) w Stanach Zjednoczonych na cały dzień!

I teraz ten gigant planuje podbój Nowego Jorku (a dokładniej Long Island City w Queens) i zorganizowania tu swojej drugiej siedziby. Co to znaczy dla mieszkańców?


Long Island City to niewielka, najbardziej wysunięta na zachód cześć Queens, tuż nad rzeką East. To tutaj kiedyś znajdowała się fabryka Pepsi, a jeszcze kilka lat temu okolica przepełniona była starymi garażami i warsztatami. Obecnie to jedno z ciekawszych miejsc do życia w Queens – bliskość metra i Manhattanu przy nieznacznie niższym czynszu; ciekawe bary i knajpki, w tym niewielkie browary; odrobina zieleni i spokój zachęcają wielu do zamieszkania w tej okolicy.

Wybudowanie siedziby Amazona tutaj niesie ze sobą wiele niewiadomych i potencjalne ryzyko. Weźmy takie metro – linia 7 jest niezmiernie często wyłączana i nie jeździ zbyt często. Linie E i M – przejeżdżające z drugiej strony Long Island City – równie często poddawane są modernizacji. Żadna z nich nie jest gotowa na przyjęcie kolejnych tysięcy pasażerów (Amazon planuje zatrudnić w nowej siedzibie około 25 tysięcy pracowników).

Ponadto, wybudowanie nowej siedziby to ogromne przedsięwzięcie – to nie jest tak, że firma wynajmie piętro w jednym z istniejących budynków i tyle. Powstanie niemalże nowe „miasteczko”, a napływ nowych ludzi pracujących w sektorze technologicznym i chcących zamieszkać blisko biura wywinduje ceny mieszkań. Obecni mieszkańcy boją się, że nie będą w stanie opłacić czynszu w okolicy i będą musieli przenieść się wgłąb Queens, kilkukrotnie wydłużając swoją drogę do pracy.


Już dzisiaj w Nowym Jorku znajdują się biura licznych firm technologicznych – Google dla przykładu zatrudnia w Nowym Jorku kilka tysięcy pracowników. I choć Nowy Jork to wciąż nie Dolina Krzemowa, gdzie nie da się przejść ulicą czy usiąść w kawiarni, by nie usłyszeć o nowym pomyśle na „startup”, to coraz więcej mieszkańców Wielkiego Jabłka wyraża zaniepokojenie tym trendem…


Cieplik

Cieplik

Kiedy może – wyjeżdża i zwiedza, ale to nie jest jej jedyna pasja. Od kilku lat jeździ motocyklem o imieniu Henryk. Najczęściej podróżuje sama lub z misiem Hektorem. Swego czasu grała też na gitarze Helenie, by w Hameryce przerzucić się na ukulele nazwanym Horacy.